Ślub plenerowy w Gziniance – naturalne slow wedding Ani i Kuby

 

Z przyjemnością pokazuję Wam jedno z najbardziej energetycznych wesel, jakie fotografowałam. To ślub Ani i Kuby w przepięknej Gziniance. Było ultra zielono, sielsko i bez pośpiechu.

Gorące lato, zero narzekania i prawdziwy klimat slow wedding

Temperatura prażyła mocno. Jednak nikt nie narzekał. Cała ceremonia i zabawa odbywały się na świeżym powietrzu. Nie było klimatyzacji – tylko natura, delikatny wiatr (który nadleciał wieczorem), dobra muzyka i ciągły śmiech. Powietrze pachniało świeżo skoszoną trawą, polnymi kwiatami i wakacyjnym ciepłem. Dlatego wszyscy czuli się jak na urlopie. Ślub plenerowy to już nie tylko moda. To świadomy wybór stylu slow wedding. Ania i Kuba wybrali go w 100% dla siebie.

Gzinianka – idealne miejsce na ślub w plenerze w stylu boho i agro

Miejsce było cudowne. Zielony trawnik rozciągał się jak dywan. Budynki pokrywały winorośle, stał romantyczny stawik, a w tle… uroczy kurnik. Piękne kurki przechadzały się dumnie. Wyglądały, jakby były częścią imprezy. Dodatkowo biegał wesoły pies – pupil, który kradł serca gościom i mojemu obiektywowi. Serio – musiałam wycinać go z kadru dziesiątki razy! Co więcej, miał ochotę nawet zjeść mojego drona.

Najzabawniejszy moment dnia – sesja z kurami!

Najlepszy moment? Ania okazała się taką samą miłośniczką kur jak ja. Kiedy mi o tym powiedziała, spojrzałyśmy na siebie. Wtedy jednocześnie zdecydowałyśmy: „Idziemy tam. MUSIMY zrobić sesję z kurami!”. I zrobiłyśmy! Panna młoda w białej sukni karmiła kury przy kurniku. Trochę żartobliwie, trochę abstrakcyjnie. A jednak wyszły zdjęcia mega szczere, zabawne i totalnie nietypowe. Dlatego do dziś Ania mówi, że to jej ulubione kadry z całego dnia. Oddają ich humor i luz.

Jedzenie, tańce i zero sztywnych zasad – tak wygląda prawdziwa wolność

Jedzenie smakowało wyjątkowo. Pewnie dlatego, że pogoda sprzyjała. Lokalni dostawcy dali czadu: świeże sałatki, grillowane mięsa, domowe ciasta. Wszystko znikało w oka mgnieniu. Tańce? Zero sztywnych choreografii. Nie było „teraz musi być pierwszy taniec”. Tylko dobra muzyka, świetne towarzystwo i pełna wolność.

Ślub plenerowy bez nadęcia i wielkiego budżetu – da się i to jak!

Jeśli marzycie o luźnym, naturalnym weselu, to właśnie o tym piszę. Bez reguły „zrobimy tak, bo wypada”. Zamiast tego – „robimy to, bo tak czujemy”. Wesele na świeżym powietrzu, ślub w plenerze, agro-klimat, zwierzęta w tle, zero stresu i masa autentycznych emocji. A najlepsze? Da się to ogarnąć bez wielkiego budżetu i bez paniki.

Jak przygotować się na upał?

Chcecie wiedzieć, jak zaplanować taki ślub krok po kroku? Na przykład: jak wybrać miejsce, które naprawdę ma duszę? Jak przygotować się na upał, żeby nikt nie zemdlał przy ołtarzu? Piszcie śmiało wiadomość albo dzwońcie. Chętnie opowiem Wam wszystko, co wiem po kilkunastu plenerowych historiach. Może Wasza historia też skończy się kurami na sesji?

Czekam na Was! Napiszcie do mnie poprzez formularz konktatowy.

Privacy Preference Center